Zanim zboże wyrośnie...

Zaraz, teraz, natychmiast, nie zdąże, kiedy mogę przyjść? Takie słowa mówiące o pośpiechu, towarzyszącym nam każdego dnia powodują, że zaczynamy w pewien sposób myśleć. Nie mam czasu na zabawy Ewangelią, modlitwę; chyba, że natychmiast ona poskutkuje - wtedy tak. Kiedy więc moja modlitwa się wypełni? Pytamy, dlaczego Pan zwleka? Mamy w życiu inne, bolesne czasem doświadczenia. Zapisałem się do lekarza specjalisty na za 3 miesiące, terminy zajęte do przyszłego roku, kiedyś może się poprawi, ale ja tego nie doczekam, itd... Jakieś szaleństwo jest w tym wszystkim. Coś nie tak... Teraz potrafimy sprawić żeby pomidor w szklarni w 2- 3 tygodnie wyrósł ładny, czerwony i bez smaku, kurczaka wychodować w 4- 5 tygodni, schudnąć w 2 tygodnie, zrobić muskulaturę w miesiąc. Zaraz, cos w tym jest nie tak. Można być sportowcem w pół roku, mieć wyniki tak szybko? Można! Są sterydy, dopingi - liczy się efekt i by cię nie złapano. Czy na pewno? Święty Jakub wzywa nas dzisiaj byśmy trzymali się tego jak zostaliśmy stworzeni, zgodnie z naturą Bożą i ludzką w nas. Zboże potrzebuje ziemi, uprawy, nawozu, czasu, nade wszystko czasu. Bóg daje wszystko, ale wedle swojego czasu, własnej woli. Bądź wierny, „a błogosławiony kto we Mnie nie zwątpi“ mówi Jezus nam w dzisiejszej Ewangelii. Na wiosnę ustąpią śniegi, na polach pojawi się zielone, małe jeszcze zboże, ale pojawi się! A potem latem żniwa. Owoce zbiera się wtedy kiedy dojrzeją, niektóre nawet pod koniec życia. Wtedy Bóg odda każdemu wedle jego pracy. Amen

ADWENT


Wyświetleń: 7035

archiwum rozważań