o. Tadeusz Drozdowicz (2007-2010)

reprezentuje dość nietypowy przykład powołania, w którym to decyzja zostania jezuitą, wyprzedza jakąkolwiek wiedzę na temat tego kim są, co robią i jak ubierają się owi zakonnicy. Sytuacja taka, jego zdaniem, wskazuje na to, że Miłość nie musi być logiczna. W roku 1993 uzyskał maturę w Technikum Budowlanym w Płocku (spóźnioną o cały tydzień z powodu strajków w edukacji), a pięć lat później ukończył budownictwo lądowe na Politechnice Poznańskiej.

W między czasie grywał podczas Mszy św. na organach (głownie w Poznaniu u Pierwszych Polskich Męczenników oraz w Bonisławiu - jego rodzinnej poniekąd miejscowości. By utrzymać się na studiach pracował jako organista.

Do zakonu chciał wstąpić już w 1996 roku, ale ówczesny prowincjał zdecydowanie "wybił mu to z głowy" zachęcając do uczciwego zakończenia studiów "będziesz miał poczucie, że coś w życiu dobrze zamknąłeś".

Już jako jezuita studiował filozofię i teologię. Zupełnie niedawno skończył studia specjalistyczne z zakresu teologii dogmatycznej w Rzymie. Interesuje go w głównej mierze refleksja na temat tzw. "rzeczy" ostatecznych.

Twierdzi, że lubi ludzi, a w rubryce hobby często podaje: język włoski, klasyczne msze koncertowe i pogawędki z przyjaciółmi. Nie gardzi też muzyką inną, ale nie rozumie chyba jazz'u. Najnowsza opanowana umiejętność to łowienie ryb na poziomie podstawowym.

Jest katechetą w 1 LO i opiekunem wspólnoty Magis i Apostolstwa Modlitwy. Piotrkowscy jezuici pracują zespołowo, więc naturalnym jest to, że próbuje odpowiadać na rozmaite potrzeby duszpasterskie.